Serwis informacyjny · służebność przesyłu · odszkodowania za urządzenia przesyłowe
Aktualizacja: lipiec 2026
Poradnik

Ile bierze firma za prowadzenie sprawy o służebność przesyłu? Nie daj się naciągnąć

Na rynku funkcjonują oferty, w których właścicielowi działki zostaje zaledwie połowa uzyskanego odszkodowania. Zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę, sprawdź, ile realnie trafi do Twojej kieszeni - i na co zwrócić uwagę w zapisach.

Po przełomowych orzeczeniach w sprawach służebności przesyłu na rynku pojawiło się wiele podmiotów oferujących prowadzenie takich spraw. Modele rozliczeń bywają skrajnie różne - i to właśnie one decydują, czy z zasądzonych 150 tysięcy złotych zostanie Ci 120 tysięcy, czy 75 tysięcy.

Modele rozliczeń, które spotkasz na rynku

Sam success fee (procent od wygranej). Nic nie płacisz na starcie, firma pobiera ustalony procent od uzyskanej kwoty. Brzmi bezpiecznie - ale procent bywa bardzo wysoki. Spotyka się oferty, w których klientowi zostaje połowa odszkodowania, a druga połowa trafia do firmy prowadzącej sprawę.

Opłata wstępna + niższy success fee. Płacisz określoną kwotę przy podpisaniu umowy, a procent od wygranej jest wtedy znacznie niższy. Wymaga wyłożenia pieniędzy na starcie, ale przy większych roszczeniach zwykle zostawia w kieszeni klienta zauważalnie więcej.

Model mieszany z możliwością zmiany. Część firm pozwala zacząć od najniższej opłaty wstępnej i później dopłacić, przechodząc na wariant z niższym procentem - gdy okaże się, że roszczenie jest wyższe, niż zakładano.

Policz to zawsze na konkretnej kwocie. Przy roszczeniu 150 000 zł różnica między modelem, w którym firma bierze 50%, a takim, w którym bierze 20%, to 45 000 zł - pieniądze, które albo zostają u Ciebie, albo nie.

Sześć pytań, które musisz zadać przed podpisaniem

1. Od jakiej kwoty liczony jest procent? To pytanie potrafi zmienić wszystko. Czy prowizja liczona jest od całości zasądzonej sumy, czy od kwoty faktycznie wypłaconej klientowi? Czy obejmuje też odsetki i zwrócone koszty procesu?

2. Czy oprócz procentu są jeszcze inne opłaty? Dopytaj o koszty pozyskania dokumentów z urzędów i archiwów, koszt opinii rzeczoznawcy majątkowego, koszt udziału pełnomocnika w rozprawach. Kto je pokrywa i czy są potrącane z Twojej wypłaty.

3. Co się dzieje, jeśli sprawa się nie kwalifikuje? Czy dostaniesz zwrot wpłaconej opłaty wstępnej, jeśli po analizie dokumentów okaże się, że nie ma podstaw prawnych do roszczeń? To jeden z ważniejszych zapisów w całej umowie.

4. Do której instancji sięga reprezentacja? Czy w cenie jest prowadzenie sprawy w drugiej instancji i przed Sądem Najwyższym, jeśli przedsiębiorstwo przesyłowe złoży skargę kasacyjną? A jeśli to zakład wystąpi z wnioskiem o zasiedzenie - czy będziesz reprezentowany?

5. Czy firma prowadzi też drugie postępowanie? Sprawa o służebność to często dwa odrębne postępowania: o ustanowienie służebności i o bezumowne korzystanie za lata wstecz. Sprawdź, czy umowa obejmuje oba, czy tylko pierwsze.

6. Kto realnie prowadzi sprawę? Czy za firmą stoi kancelaria z doświadczeniem w sprawach przesyłowych, czy pośrednik, który dopiero szuka prawnika. Zapytaj wprost.

Jak samodzielnie policzyć, co Ci zostanie

Weź szacowaną wartość roszczenia i odejmij: procent prowizji, opłatę wstępną (jeśli jest) oraz wszystkie koszty, które według umowy obciążają Ciebie. Dopiero ta końcowa liczba jest tym, co realnie trafi na Twoje konto. Porównuj oferty zawsze na tej samej kwocie roszczenia - inaczej łatwo dać się zmylić samym procentem.

Warto też pamiętać, że same koszty sądowe w sprawach o służebność nie są wysokie - opłata od wniosku o ustanowienie służebności to kwota stała, niezależna od wartości roszczenia. Wysokość wynagrodzenia firmy prowadzącej sprawę ma więc na Twój końcowy zysk znacznie większy wpływ niż koszty sądu.

Czerwone flagi

Uważaj, jeśli: firma nie chce podać na piśmie pełnego modelu rozliczenia; obiecuje konkretną kwotę odszkodowania jeszcze przed wyceną rzeczoznawcy; naciska na natychmiastowy podpis "bo promocja kończy się dziś"; nie potrafi wyjaśnić, co się stanie w razie przegranej; albo unika odpowiedzi na pytanie, ile dokładnie zostanie klientowi.

Chcesz poznać realną wartość swojej sprawy, zanim cokolwiek podpiszesz? Wyślij bezpłatne zgłoszenie →

Następny artykuł Masz stary numer księgi wieczystej? Tak znajdziesz nowy, elektroniczny →