Pierwsze ugody bez sądu. Zakłady energetyczne zaczynają negocjować z właścicielami działek
Jeszcze niedawno spór o słup na działce oznaczał perspektywę kilkuletniego procesu. Po wyrokach TK i SN sytuacja zaczyna się zmieniać: pojawiają się pierwsze ugody zawierane już na etapie reklamacji, bez wchodzenia na drogę sądową.
Z informacji rynkowych wynika, że przedsiębiorstwa przesyłowe coraz częściej odpowiadają na wezwania właścicieli gruntów propozycjami ugód - w tym w sprawach, które nie trafiły jeszcze do sądu. Odnotowano już pierwsze zawarte porozumienia, a kolejne dziesiątki propozycji ugodowych są negocjowane.
Dlaczego zakłady wolą się dogadywać
Zmianę postawy tłumaczy się prosto: po wyroku Trybunału Konstytucyjnego i uchwale Sądu Najwyższego najczęstszy argument obronny - zasiedzenie - przestał działać. Prowadzenie tysięcy przegrywanych procesów oznaczałoby dla przedsiębiorstw nie tylko wypłaty zasądzonych kwot, ale też koszty sądowe, odsetki i koszty zastępstwa procesowego. Ugoda na wcześniejszym etapie bywa po prostu tańsza.
Analogia z rynkiem frankowym
Obserwatorzy rynku wskazują na podobieństwo do spraw kredytów frankowych: banki przez lata odmawiały jakichkolwiek ustępstw, a masowe programy ugód uruchomiły dopiero wtedy, gdy linia orzecznicza ukształtowała się jednoznacznie na korzyść klientów. W sprawach przesyłowych ten proces wydaje się zachodzić znacznie szybciej - propozycje ugód pojawiły się w ciągu miesięcy od przełomowych orzeczeń, a nie lat.
O czym pamiętać przed podpisaniem ugody
Ugoda z zakładem przesyłowym zwykle zamyka sprawę definitywnie - obejmuje zrzeczenie się dalszych roszczeń. Dlatego przed jej podpisaniem warto ustalić pełną wartość roszczenia: wynagrodzenie za służebność na przyszłość, odszkodowanie za spadek wartości działki i wynagrodzenie za bezumowne korzystanie wstecz. Podpisanie zaniżonej ugody bez wyceny może oznaczać rezygnację z większości należnych pieniędzy.
Sprawdź bezpłatnie, ile może być warta Twoja sprawa, zanim podpiszesz cokolwiek →
